piątek, 27 maja 2016

MAM PROBLEM

Witajcie kochani! 
Moj dzisiejszy dzień to porażka, serio. Musiałam wstać o pieprzonej 04.30 rano, bo szefowej się przewidzialo że mam na praktyki przyjechać :') wkurwilam się, ale co poradzisz. Całe szczęście, że miałam do 15 i jestem szybciej w domku. Mój bilans z dzisiaj też był chujowy, bo musiałam zjeść wafla ryzowego (40 kcal)  i na siłę została mi weź gniota zapiekanka która miała pewnie jakieś 300 kcal jak nie lepiej i tak strasznie źle się czuję przez to.. Co prawda, nie jestem gruba, naprawdę. A przynajmniej moim zdaniem tak jest XD  Ale mimo tego i tak chce schudnąć, co jest dziwne, ale kto mnie by tam ogarniał? Tak więc, nie wiem czy spróbować zwrócić to wszystko z dzisiaj czy sobie odpuścić i jutro zaostrzyc bilans. Poprzedzając - nie mam zamiaru ćwiczyć, nienawidze tego i jedyne co mogę zrobić to iść na spacer, ale jestem leniwa i najlepiej położyła bym się spać. Pomocy? 😷

Hoshi

czwartek, 26 maja 2016

Moja historia

A więc.. (Wiem! Nie zaczyna się tak zdania, ale to mój blog i mogę robić co chce lel) moja historia z pro ana zaczęła się jakoś w 3 gimnazjum. Nie pamiętam po co dokładnie chciałam w tym być, ale to trwało chwilę, po prostu jakoś natrafiłam na bloga któregoś z motylków jak przeczytałam jakieś ff i tam była o tym mowa.. Oczywiście ciekawa i głupia ja musiałam zobaczyć co to i tak jakoś to wszystko się zaczęło, ale skończyło się tylko na czytaniu. Rok później znów zaczęłam o tym czytać i wtedy już wzięłam się za to wszystko - jadłam naprawdę mało, ciągle piłam wodę i prawie całymi dniami  ćwiczyłam póki nie padłam na podłogę prawie tracąc przytomność. Oczywiście działo się to wszytko w wakacje i byłam z siebie wtedy naprawdę dumna, z wagi 58 kg schudłam do 48 kg i to było tak piękne.. Ale razem z rodzicami pojechaliśmy nad morze - codziennie były kebaby itp, i cała moja męka z tym poszła się jebać. Skończyłam z pro ana, ale teraz znow w tym jestem. Zaczęłam wtedy gdy byłam na tornusie fryzjerskim. Byłam w internacie gdzie było tak okropne żarcie że ani razu tam nic nie zjadłam, a że zjeżdżałam na 2 dni do domu to matka zawsze dała mi kasę na coś do jedzenia. Oczywiście głupia ja, jadąc pociągiem nie kupiłam bilety i nie dość że nie dojechałam tam gdzie chciałam to jeszcze wjebali mi mandat = nie miałam kasy na jedzenie. Oczywiście kuzyn zawioził mnie do internatu bo inaczej nie mógł, ale przez cały tydzień kompletnie nic nie jadłam, no może czasem koleżanki z pokoju podzieliły się bułka, to tylko wtedy, ale jak przyjechałam do domu to nie wierzyłam, że przez to mogę tak schudnąć! Było o wiele lepiej niż w wakacje. Nie wiem ile ważyłam, bo nie chciałam tego robić, ale zdecydowanie było to widać po mnie, miałam o wiele chudsza twarz, wystawały mi żebra, uda miałam chudziutkie i w ogóle.. Ale znów przytyłam XD i teraz postaram się znów schudnąć i nie zaniedbana tego. Zobaczymy jak mi pójdzie, od kilku dni jestem na diecie Alice's, jest ciężko, ale staram się i narazie mi wychodzi! Chciałam jeszcze spróbować wywoływać wymioty, ale no.. Poległam. Nie umiem po prostu XD

OK, więcej nie zanudzam, mam nadzieję, że nikt nie usnął czytając to XDD.. Do następnego! Ily ❤
Hoshi

Wstęp - czyli po cholere ten blog

Nie wiem po cholere założyłam tego bloga, tak bardzo się wypierałam, że nigdy tego nie zrobię, a tu niespodzianka. Tak to jest jak działała się pod wpływem wkurwa. XD w skrócie to będzie to blog w stylu jakby mojego pamiętnika, nie będę tu wstawiać pewnie codziennie postów, bo jestem leniem i nigdy nie byłam zorganizowana więc no.. Z góry sorry ;-; ale wracając do tematyki, to będzie pamiętnik, postępy mojej diety i uwaga! To wszystko. Nie mam pomysłu co jeszcze, zobaczymy z czasem lol XD

Chyba tyle z wstępu będzie. Zaraz wstawię druga notkę z moją jakże interesująca historia, więc.. Trzymajcie się ciepło, motylki ~
Hoshi